Tadeusz Wojewódzki, Trzecia droga

Nasza misja

W dobrym tonie jest  deklarowanie chęci kompromisu. Wiedzą o tym strony i zakładają po cichu, że kompromis, kompromisem, a i tak ich będzie na wierzchu.

Idealnie byłoby gdyby obie strony pozostały przy swoim, a przyjęte rozwiązanie nie było niczyją przegraną. Ale do takiego kompromisu potrzebny jest stosunkowo mały wkład dobrej woli i stosunkowo duży wkład „tęgiej głowy”. W naszych realiach równie trudno o jedno, jak i drugie. Nie dlatego, że cierpimy na totalny w tym obszarze deficyt.  Tylko dlatego, że mądrość – w przeciwieństwie do jej braku – potrzebuje przyjaznych warunków do trwania, rozwoju i zaznaczania swojej w życiu społecznym obecności. My wolimy – inaczej. Dlatego przychodzi nam często egzystować w rzeczywistości, która powstała z krzyżówki dużego wkładu złej woli i małego lub wręcz żadnego udziału tęgiej głowy.

Jak działa  mądry kompromis– najlepiej pokazać na konkretnym przykładzie. Są dwie – nie do pogodzenia: jedni uważają, że świat się zmienia,  a drudzy wprost przeciwnie. Bardziej przekonuje nas to pierwsze. Do znudzenia powtarzamy za Heraklitem przekonanie, że nie ma w tym świecie stałości, że panta rei, że życie jest jak rzeka. Obrazowe, przekonujące i byłoby pięknie, gdyby nie znalazły się  przekorne dusze, które uważały, że jest wprost przeciwnie. Mało, że tak uważali, to jeszcze potrafili do udowodnić. Zaatakowali ruch. I na kilka sposobów udowadniali, ze jest niemożliwy. Np. tak: jeśli zawodnik ma do pokonania jakiś dystans, to wpierw musi pokonać połowę tego dystansu, ale przedtem – połowę połowy i tak w nieskończoność. A ponieważ nie sposób pokonać nieskończonej ilości odcinków, w skończonym czasie – dlatego ruch jest niemożliwy.

Takie rozrywki intelektualne wymyślali sobie starożytni filozofowie wbijając ćwieki w ludzką mądrość na ponad dwa tysiące lat – jak rozwiązać ten paradoks. Ale my nie o tym. My o kompromisie. Jaka jest ścieżka kompromisu pomiędzy tak przeciwstawnymi sobie poglądami?

Przyzwyczajeni do złych przykładów kompromisu szukalibyśmy w konstrukcja mówiącej o tym, że czasami jest tak, a czasami jest tak. Typowe rozwiązanie w formule: ni to pies, ni to wygra. Błąd! Wynalazca atomów, wskazał kompromis, który wydawał się niemożliwy. Przyznał racje obu stronom. Racje mają ci, którzy twierdzą, że zmiana jest niemożliwa, gdyż atomy są właśnie takie. Ale rację też mają ci, którzy twierdzą, że świat się zmienia. Takie są rzeczy, które składają się z atomów.

O Demokrycie wspomina się rzadko, uznając, że skoro rozbiliśmy atomy, to jesteśmy mądrzejsi i pora umieścić tego gościa w muzeum.  Przy okazji tej technologicznej euforii zapomnieliśmy o trzeciej drodze jako sposobie myślenia znamiennej dla prawdziwego kompromisu. Takiego, gdzie każdy pozostaje przy swoim, a jest jeszcze mądrzej, niż było.

Do trzeciej dogi potrzebna jest odrobina dobrej woli i duży wkład „tęgiej głowy”. Skoro już sobie o tym przypomnieliśmy – będzie mądrzej. Jest taka nadzieja.

Tadeusz Wojewódzki

Dodaj komentarz

8 komentarzy “Tadeusz Wojewódzki, Trzecia droga”

%d bloggers like this: