MiWi, Moja historia, życiem i obwodami pisana – smartfona

Taa, wszystkiemu jestem winien. Byłem całkowicie zdrowy do pewnego momentu.
Początek był piękny, byłem głaskany i uwielbiany. Mózg pracował normalnie.
Mojemu właścicielowi, zachciało się przeprowadzić w nim zmiany. Gdyby miał trochę oleju w głowie, to wiedziałby, że precyzyjna operacja wymaga podstawowej wiedzy.
Pomału kiełkowała we mnie myśl, żeby zamienić tego człowieka na innego.
Opowiem wam moją gehennę.
Jeszcze jakiś czas, po operacji dawałem sobie radę. Wiadomo rekonwalescencja, musi trochę potrwać.
Miałem nadzieję i na niej się skończyło.
Na początku wystąpiły objawy zaniku głosu. Jego delikatna uwaga ‚co się dzieje’, rozsierdziła mnie, lecz powstrzymałem swoje emocje, żeby się nie nakręcać.
Już byłem bliski dostać w czapę resetem, ale udało mi się znaleźć obejście i przywróciłem sobie głos.
Widziałem, jaki był wkurzony.
Przez tydzień było mi dobrze, jednak podejrzliwy wzrok czułem na sobie cały czas.
Sielanka skończyła się szybko. Wywaliło mi zasięg. Pamiętajcie to chyba jedna z najgorszych przypadłości, jakie może nas spotkać.
Wtedy zaczęło się na dobre. Usłyszałem, że jestem szmelcem. Miętolił mnie dość długo w swoich łapskach, pocił się i używał słów ogólnie uznanych za obraźliwe.
Dał upust swoim nerwom i rzucił mnie na kanapę. Dobre i to pomyślałem. Mogłem wylądować na podłodze pod butem. Brr, aż mi ciarki przeszły, oko zaczęło migotać ze zdenerwowania.
Cymbał powinien wiedzieć, że jak ma problemy z zasięgiem to nie moja wina, aczkolwiek w tej sytuacji pewnie było to skutkiem jego ‚pomysłu’.
Sygnał oczywiście wrócił, bo robiłem, co mogłem, żeby przeżyć.
Nie użalam się nad faktem, że byłem karmiony nieregularnie, a wiecie, czym to się kończy, dla naszej ‚wątroby’.
Moja mama na pewno się o mnie martwi, a ja już jestem dorosły i daję sobie radę.
Czarny dzień nastąpił pewnego poranka — dokładnej daty nie pamiętam, gdy zamiast normalnego wzroku zobaczyłem ciemność.
Wielokrotnie wyjmował i wkładał ‚wątrobę energii’ i nic. Byłem pozbawiony wzroku. Wiecie, co postanowił, przeszczepił mi inną. Była prawie jak nowa i miała być zdrowsza.
Na jakiś czas miałem się dobrze.
Prosiłem, żeby mi kupił ubranko i dał foliowe okulary, ale jak grochem o ścianę.
Miarka się przebrała, wyświetliłem mu komunikat ‚system error’.
Telefony wszystkich nacji, łączcie się w godzinę twardego resetu!!!.
Udało mu się tylko, przywrócić łączność do telefonów alarmowych.
W desperacji zawiózł mnie do lichego szpitaliku. Obiecali mu, że będzie zadowolony.
Naiwne są człowieki.
Tam zajął się mną ‚specjalista’. Hahaha, niech mi się płytka spali ze śmiechu.
Rozebrał mnie prawie do naga i dalejże przeprowadzać eksperymenty.
Po tym wszystkim już nie byłem sobą. Wielokrotnie zostałem poddany transplantologii moich zdrowych części.
Odebrał mnie z głupkowatym uśmiechem zadowolenia. A ja wiedziałem co teraz będzie.
Oczywiście w ‚szpitaliku’ dali mu słowo, że jestem w pełni sprawny i wszystkie funkcje działają, jak należy. Zataili, tylko że jestem osłabiony i należy mi się małe ‚zwolnienie’.
Ależ gdzie tam, byłem używany na maksa.
Czułem się coraz gorzej i gorzej. Chciałem się z nim porozumieć, lecz nie zwracał uwagi na moje propozycje.
W końcu doszło do tego, że dostałem skurczu wszystkich bebechów.
Nasza znajomość dobiegła końca i w ten sposób wylądowałem w szufladzie.
Miałem spokój, a przy oszczędnym życiu, sił wystarczy mi jeszcze na długo
Opowiedziałem wam swoją historię, byście wiedzieli czego się spodziewać.
A dla przypomnienia pamiętajcie, ‚system error’ to złoty środek na święty spokój.
I jeszcze jedno, pamiętajcie o tym, żeby wszystko nagrywać. Na sprawie będzie przegrany.

Wasz pobratymiec smartfon.

MiWi

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: