Tomasz Nikodem, W poszukiwaniu klucza do samotności

Samotność, to raczej brak relacji. To brak jakiegoś zaangażowania, jakieś intymności, tego wszystkiego, czy można dzielić się z inną osobą.

Nie trzeba zostać samym, by być samotnym. Można być samotnym nawet w gronie najbliższych jeśli jest się pozostawionym. Zdarza się, że czasami taką samotność wśród najbliższych wybieramy sami sobie. Już Marek Aureliusz mówił „ognisko Domowe czasem przybiega do żywego”, ale przecież boimy się zranień i cierpień. Nie chcemy cierpieć, chcemy by wszystko było piękne, ładne, jak na obrazku, jak na filmie, jak w kolorowej reklamie.

Tymczasem samotność, to właśnie brak relacji. Czy czuję się samotny sąsiad w stosunku do swojego sąsiada, który dzień po dniu knuje intrygi i próbuje na swój sposób urozmaicić życie swojemu oponentowi? Raczej nie. Raczej samotny, to taki który nie potrafi odnaleźć na swojej drodze celu. Nie potrafi odnaleźć jakiegoś szczególnego zadania, któremu miałby się oddać. Wtedy pojawia się egzystencja. Prosta, bez relacji, pozostawiona dzień po dniu swojemu własnemu tokowi. Czas płynie, droga sama w sobie jest celem egzystencji, bo cel albo nie istnieje albo został zagubiony. I w pewnym momencie ta pustka potrzebuje wypełnienia. Ta potrzeba stara się wypełnić pustkę tym, co akurat mam pod ręką, bo pustka nie znosi próżni, zasysa wszystko i to co dobre i to co druzgocące. Brakujące relacje to też wielka rana, a my przecież nie lubimy być ranieni, nie lubimy cierpieć. Chcemy mieć życie jak z obrazka, takie jak świat mówi że mieć powinniśmy, bo zasługujemy. Czy na pewno?

Czy samotność to także zamknięcie się w sobie? Może zamknięcie się w sobie to wcale nie jest samotność. Może to tylko ucieczka od nadmiaru relacji, od trudnych relacji. Może taka izolacja samotnego wilka ma swoje zalety? Może wtedy budujemy relacje jednokierunkowe? Relacje chore, ale zawsze jakieś relacje. Żyjemy innym. Żyjemy życiem osoby, w stosunku której zbudowaliśmy taką relację. Jak wielu samotnych ludzi śledzimy losy osób, często nawet fikcyjnych gdzieś na ekranie szklanego telewizora, kiedy tuż za jego plecami krzątają się domownicy.

Zdarza się, że wspólnie siadają do stołu wigilijnego, ale nie ma między nimi relacji. To takie spotkanie samotnych wilków.

To strach. Często boimy się nawiązać relacje wybieram samotność. Relacje wymagają. A my nie lubimy, żeby od nas wymagano. Chcemy, by wszystko przychodziło łatwo. Przecież tak nas nauczono. Życie bez śmierci, starość bez dolegliwości, wiek bez zmarszczek, głowa bez siwizny. Chcemy by szczęście samo przyszło, przytulił nas, otuliło nas swoim ciepłem. To my mamy czuć się dobrze. To nie osoby po drugiej stronie naszej relacji mają czuć się dobrze, my chcemy brać. Nie zdajemy sobie sprawy, nie znamy tego nie umiejmy tego, a jakże wiele szczęścia potrafi dać dawanie. Dawanie samego siebie. Dawać jest równie trudno co cierpieć, tylko czy nasze życie ma wtedy sens? Nie cierpimy więc, nie dajemy siebie, nie poświęcamy swojej wolności i czasu po to by inna osoba mogła odwzajemnić się tym samym. Czy nie na tym polega relacja, by dawać i brać to co dają? Brak samotności to relacje, a one prowadzą nas do miłości. Miłość to przecież pełnia, więc nie bójmy się ryzykować. Budujmy relacje, a one doprowadzą nas do tego czego pożąda każdy z nas, nawet samotny wilk, czyli do miłości.

Tomasz Nikodem

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

7 komentarzy “Tomasz Nikodem, W poszukiwaniu klucza do samotności”

%d bloggers like this: