
Chcemy dobrze, sensownie, sprawiedliwie, a wychodzi – jak wychodzi. Zazwyczaj w formule Kargula: „Sąd – sądem, a sprawiedliwość po naszej musi być stronie”. Również ta scena w „Samych swoich” bawiła nas do łez. Film – filmem, a w realu jest zupełnie inaczej. Nic nie boli nas bardziej, niż poczucie niesprawiedliwości, nabijania w butelkę, okłamywania nas – prosto w oczy, wciskania, że białe nie jest białe… To nas boli. Trudno jednak wykrzyczeć ten ból z sensem, gdyż ale nie umiemy o tym rozmawiać. O tym, co jest nie tak… Nie umiemy przede wszystkim dlatego, że rozmowę rozpoczynamy zazwyczaj od konkretnego przykładu. Przyszło nam żyć w takich czasach, że coraz mniej jest przykładów neutralnych, dobrze ilustrujących nasz problem. Przykładów -bez kontekstu. Ten ma zazwyczaj charakter polityczny. I dlatego nasza rozmowa –rozpoczęta konkretnym przykładem – zamiast o problemie – schodzi na politykę. Dokładniej – na konkretnego polityka. Takim oto sposobem lądujemy na najlepszej […]