Tadeusz Wojewódzki, Won z tego kraju…

Diabli nadali z tą ciekawością.

Ludzie mówią, że nadzieja umiera ostatnia. Guzik prawda. Ostatnia jest ciekawość. I to ona odpowiedzialna jest za wszelkie kłopoty.

Kto pamięta czerwone drzwiczki kafelkowego pieca ten rozumie – w czym rzecz. Jeśli nie umiesz jeszcze gadać i wszystko poznajesz dotykiem –to  jak zaspokoić inaczej ciekawość przyciągającą do tych czerwonych drzwiczek? Wiadomo.

Inteligentny człowiek nie popełnia dwa razy tego samego błędu. To zapewne racja. Ale – są wyjątki. Obejmują one – bez wyjątku –  błędy narodzone z mariażu ciekawości tego, co nowe – z tym, co niezbędne do życia. Ludzie – może i mniej inteligentni, ale za to rozsądni i roztropni – tłamszą własną ciekawość świata i życia na tyle skutecznie, być egzystować bez oparzeń czerwonymi z gorąca drzwiczkami kaflowego piecza. Bez życia z brakiem najmniejsze nadziei na złożenie tego, co rozebrane z ciekawości „co też jest środku”.  Bez konsternacji wywołanej tym co też robimy  akurat w miejscu lub w takiej sytuacji: pozbawionych najmniejszego nawet sensu jeśli nie nadaje się ciekawości ludzkiej rangi wyjaśnienia ostatecznego i oczywistego zarazem…

Mnie naszła ciekawość na RODO.

Na pierwszy rzut oka kolejna administracyjna bzdura. Po głębszym poznaniu – satysfakcja ze zrozumienia sensu i obawa przed wdrożeniami w naszą codzienność, która i bez RODO – staje się coraz bardziej odległa od wymarzonej normalności. Ale. Świat postrzegasz- w pierwszej kolejności – przez okulary. W drugiej – przez to, co wiesz. Różnimy się okularami. I to sobie wybaczamy. Gorzej z tą „drugą” – resztą.

Jest to bowiem jakoś tak, jak z tym kajakiem.

 Wygospodarowaliśmy tego dnia powszedniego godzinkę wolnego, którą postanowiliśmy wykorzystać na wypożyczenia kajaka. Robiliśmy tak już wcześniej, więc jaki problem? Ano taki, że cicha fala personalnych zmian dotarła już nawet na poziom gminy. Zmienił się człowiek w wypożyczalni. Płacić trzeba nadal, ale dostajesz teraz druk do wypełnienia. A w nim dane, o których wiadomo, że na takiej podstawie niejeden spłaca pożyczkę, której nigdy nie zaciągnął.

Zapaliła mi się lampka wkręcona przez wspomniana wcześniej ciekawość. I co z tego wynikło?  Zawsze to samo – same przykrości! No bo tak: umowa nieprawidłowa. Na biurku lista z wypożyczającymi, do której zajrzeć może każdy postronny. Zwróciłem uwagę na to i dowiedziałem się, że jak nie podpiszę, to kajaka nie wypożyczę. Ale moją uwagę usłyszał jakiś starszy gość, w stroju kolarza. Właśnie oddawał wiosła i słysząc moje uwagi dorzucił swoje:

– Co się pan czepiasz młodego człowieka? Jak się panu nie podoba, to wyjeżdżaj pan z tego kraju i zrób miejsce młodym….

Nie będę cytował odpowiedzi skierowanej przeze mnie do prawdziwego Polaka, który wie, że pora na zrobienie porządków w tym kraju, czuje się wreszcie, że jest u siebie i rozumie własną powinność zabrania merytorycznego głosu w kwestii RODO i nie tylko…

Ocena tego co dzieje się dzisiaj, nawet w skali tak małej, jak Polska – nie jest łatwe. Co dzieje się w gminie – też. Kto – czy co – jest winien temu – tym bardziej. Osobiście optuję za winą ciekawości. Niejednego zaprowadziła na stos, niejednego wygnała – i to z bardzo zacnego, teoretycznie, kraju. Pocieszające jest to, że pokolenie kaflowych piecyków – z czerwony od ciepła drzwiczkami –  regularnie odchodzi. Wraz z nimi ciekawość… Ludzi i świata…

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

4 komentarze “Tadeusz Wojewódzki, Won z tego kraju…”

%d bloggers like this: