Marzena Marczyk, Życie w biegu

Nazbierało mi się przemyśleń różnych, a wciąż brakowało czasu, żeby to sobie poukładać, uporządkować. Życie realne potrafi dołożyć pracy i obowiązków z nią związanych czasami ponad siły niemal. „Zaganiana” w codzienności, z kalendarzem w ręku, wykonywałam ostatnio swoje zadania. Każdego dnia o poranku, wychodząc z domu, zastanawiałam się, co też dzisiaj nieprzewidzianego się zdarzy, co jeszcze będę musiała „upchnąć” w wypełnionych po brzegi godzinach pracy. Jednak każda taka „hossa” obowiązków kiedyś przemija. Wreszcie mogę odrobinę odetchnąć i zająć się przyjemniejszą stroną życia.
Czas dla siebie… czas, który mogę poświęcić na to, co lubię tak bardzo. Pisanie zawsze pomaga mi pozbierać myśli, ocenić zdarzenia, na spokojnie przeanalizować problemy i znaleźć najlepszy sposób na uporanie się z nimi. Kiedy piszę, emocje odsuwam na bok, wyrzucam z głowy jak śmieci z kosza. Łatwiej jest obiektywnie ocenić to, co się dzieje, bo muszę dobrać słowa, nazwać uczucia. I nagle okazuje się, że to, co tak bardzo złościło, dokuczało, odpowiednio nazwane, staje się błahe i mało ważne.
Żyjemy w ogromnym pośpiechu. Każdego dnia biegniemy do niby ważnych spraw, stawiamy na pierwszym miejscu pracę, obowiązki, potrzeby innych. W takim pośpiesznym życiu dzień za dniem znikają niezauważone. Nie zwracamy na to uwagi, tłumaczymy sobie, że wszystko przed nami, że jeszcze czas, dużo czasu.
Kiedyś zrealizuję marzenia, kiedyś wyjadę na urlop, kiedyś odwiedzę przyjaciół… Odkładamy ciągle na później to, co tak naprawdę jest najważniejsze. Naiwnie wierzymy, że jesteśmy nieśmiertelni, że zawsze będziemy, że wszystko jeszcze przed nami. A tymczasem… czas płynie, kartki w kalendarzu spadają jak liście jesienne, miesiące i lata mijają.
Pewnego dnia budzimy się i z przerażeniem stwierdzamy, że jest już za późno. Nie można przeprosić, nie ma komu powiedzieć: kocham. Pustka, której do tej pory nie było widać, poraża jak uderzenie gromu. Uświadomienie sobie takiej straty boli bardzo, a jeszcze bardziej boli prawda, że nic już nie można naprawić.
Dlatego warto każdego dnia poświęcić kilka chwil samemu sobie. Na to, by rozejrzeć się dookoła siebie, dostrzec piękno świata, dać bliskim miłość i uwagę, a przyjaciołom uśmiech i serdeczny gest.
Marzena Marczyk

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

2 komentarze “Marzena Marczyk, Życie w biegu”

%d bloggers like this: