dzieci


Uświadomiłem to sobie dopiero kilka dni temu. Wcześniej uważałem, że to bzdura. Że głośne wypowiadanie takich opinii jest przejawem choroby psychicznej lub intelektualnej ułomności. I pewnie uważałbym tak nadal, gdyby nie ten incydent. Żadne znaki na niebie ani na ziemi mnie zapowiadały tego wydarzenia. Ale stało się. Bliska mi osoba  zapytała mnie tego dnia czy zastanawiałem się już nad tym jak urządzić to wielkie wydarzenie, jakim będzie moja 80 -tka. Powiem szczerze, że poprzednie imprezy z tej serii traktowałem jako miłe wydarzenia, które dotyczyły mnie tylko pośrednio, jako uczestnika. Czułem się raz jak 40, raz jak 50 latek, a jakieś tam jubileusze wynikały z kalendarza. Zupełnie tak, jak obowiązkowe święta. Obchodzisz uroczyście i tyle. Ale 80-tka?! Zabrzmiało to jak wyrok. Ludzie sporo młodsi kojarzyli mi się z niedomaganiem, niedołężnością i czymś takim, co niezbyt elegancko zwykłem nazywać pierdołowatością. Jej fundamentem jest celebrowanie wieku osadzone na epatowaniu swoich ograniczeń ruchowych oraz […]

Tadeusz Wojewódzki, Jest jednak spisek!


Wygonić dzieci na dwór, czy jak kto woli na pole, w dzisiejszych czasach graniczy z cudem. Znam to z autopsji. Współdzielę ból doczesnych czterdziestoletnich, bądź co bądź, (nie) starych matek. Tych, które zauważają problem i nie próbują go bagatelizować, zwalając wszystko na barki okrutnej komputeryzacji i życia w wirtualnym świecie. Tych, które nie ignorują, ale też nie walczą z wiatrakami. Tych, które upatrują problemu gdzieś indziej.  Ponoć pod latarnią najciemniej. Nie tak dawno przeczytałam artykuł, nota bene interesujący, że zabrać współczesnemu nastolatkowi internet, to jak nam zabronić zabawy na trzepaku. Wiadomo, że tam było epicentrum wszechświata. Zmieniło się to trochę, gdy zainstalowano w mieszkaniach telefony, ale nie za dużo. Łatwiej nam było zwyczajnie się zebrać o jednakowym czasie w wyznaczonym miejscu. I niekoniecznie był to trzepak. Tak minęło nam dzieciństwo. Rozpisywać się na temat tego, co było, a nie powróci nie ma sensu. Tak samo jak porównywanie internetu do drążka […]

Justyna Kotowiecka, Wakacje z nastolatkami (felieton matczyny)


1
Na Facebooku założono kiedyś pewną grupę. Nazwy nie wymienię, bo jak to bywa w regulaminach zamkniętych społeczności, z czystej kultury nie winno wynosić się z nich żadnych informacji.  Postanowiłam podzielić się swoją opinią na temat współczesnej młodzieży. Oczywiście biorę pod uwagę posty członków tejże grupy. Nie mogę powiedzieć, że jestem zdziwiona. Wyszłoby wtedy, że ‚dzikuska’ nagle obudziła się w 2019 i dziwi się, jakie są czasy. Analizując średni wiek uczestników, sprawnie wyciągnęłam wnioski, że w większości są to osoby w wieku od 13 do 16 lat. Oczywiście wszyscy, którzy należą do grupy, mogą dodawać na niej posty. I tu zaczyna się moja czarna melancholia… Celem wpisów ma być zazwyczaj uzyskanie odpowiedzi na pytanie z zakresu tematu TABU. Czyli wiadomo: seks, narkotyki, znowu seks, dojrzewanie (o, takie pytania w cenie, niestety niezwykle rzadkie), seks. Wszystko ok, temat jak temat, o wszystkim TRZEBA rozmawiać. Ale jest jeden haczyk.  Jak wspomniałam,  można spotkać […]

Emilia Kwiatek , Młodzież bez tabu



3
My, dzieci bez ojców, nie różnimy się niczym od naszych rówieśników. Śmiemy nawet twierdzić, że mamy często więcej niż oni. Największy telewizor, gry wideo i najnowszy model telefonu. Kieszonkowe często wyższe i wczasy zawsze za granicą. Posiadamy wszystko, o czym mógłby marzyć przeciętny nastolatek. My, dzieci bez ojców, nie jesteśmy sierotami. O nie! Nasi ojcowie mieszkają w Anglii, Norwegii, Niemczech czy Irlandii. Widzimy ich kilka razy w roku. Jest wtedy cudownie. Tyle się dzieje jak zjadą do domu i mama się częściej uśmiecha. To szybko mija. Niestety. Potem jest tylko rozmowa przez telefon, ale to już nie to samo. Po jakimś czasie to nam się już nie chce gadać. Co mu powiemy, że wszystko dobrze? My, dzieci bez ojców, mamy bardzo silne matki. Wszystko robią same. Sprzątają, gotują, opiekują się nami i chodzą do pracy. Wiadomo, bez wyrzeczeń nie da się żyć. A mamy finansową wolność, co często powtarza dumny […]

My – dzieci bez ojców