Joanna Lorenowicz, Zło – dobrem zwyciężać… 6


Są na tym świecie miejsca, gdzie ludziom każe się myśleć a nawet ubierać jednakowo, gdzie tłumi się w zarodku wszelką odmienność, najmniejszy sprzeciw, gdzie społeczeństwu odmawia się podstawowych praw – choćby prawa do posiadania własnych poglądów.

My Polacy szczęśliwie ten etap mamy już za sobą. Możemy cieszyć się ustrojem, w którym respektowane są prawa obywateli, a konstytucja gwarantuje ich resetowanie.

Mówi się, że gdzie dwóch Polaków tam trzy poglądy, a ja mam wrażenie, że nawet więcej; w Internecie, w telewizji, w pracy, przy świątecznym stole, odmienność poglądów wywołuje gorące spory.

Ostatnio toczy się zażarta polemika, kto jest lepszy w czynieniu dobra?  Czyja idea szlachetniejsza?

Czy to ważne, do której puszki wrzucam swój wdowi grosz?  Ważne, że jest we mnie chęć niesienia bezinteresowniej pomocy.   Dobro wzbogaca i uszlachetnia tego, który je czyni, potem pojawia się w życiu innego człowieka; może je ratuje, może zmienia, a może po prostu wnosi w nie radość.

 Im więcej szlachetnych inicjatyw tym lepiej.  Roboty nie zabraknie nikomu.

Wartości – honor, sprawiedliwość, patriotyzm, altruizm – nie targujmy się czyje wznioślejsze. Wszak każdy ma prawo żyć według własnych.

Kiedy szaleniec wjedzie w tłum rozpędzoną ciężarówką albo na oczach tysięcy ludzi wbije człowiekowi nóż w serce, oniemiali z przerażenia zadajemy sobie pytanie –  jak to się mogło stać?

A przecież każde zło ma gdzieś swój początek; w gniewie, w zawiści, w złorzeczeniu, w przekleństwie, które nieopatrznie spłynie z ust, we wrogim spojrzeniu na innego człowieka.  Nie trzeba noża żeby zrobić krzywdę – słowa mogą ranić równie mocno.

W trudnych chwilach tak wspaniale potrafimy się  zjednoczyć. Wyrażamy swój sprzeciw stojąc murem, jeden przy drugim – solidarni i zjednoczeni. Razem jesteśmy bardzo mocni i możemy wiele zmienić, tylko jeszcze trzeba ten sprzeciw zanieść tam, gdzie dzieje się coś niepokojącego –może do własnego domu, może trzeba zrealizować go w sąsiedztwie, albo w miejscu pracy.  A może w pierwszej kolejności warto zajrzeć we własne  serce i tam zapalić światełko pokoju. 

Różnimy się w wielu sprawach, ale czy nie o to chodzi, żeby każdy miał prawo do swojego zdania?  Trzeba tylko nauczyć się rozmawiać – pomimo różnic i uprzedzeń – dać innym prawo do odmiennych poglądów, nauczyć się bronić swojego zdania rzeczowym argumentem, wyciągać rękę do zgody i stanowczo sprzeciwiać się nienawiści.

Nie można odpowiadać złem na zło, bo ono wtedy rośnie w siłę, która przetaczając się przez świat  zbiera krwawe żniwo.  

 

                                                       Joanna Lorenowicz –  styczeń 2019               


Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

6 komentarzy do “Joanna Lorenowicz, Zło – dobrem zwyciężać…

  • Joanna Lorenowicz

    Dziękuje za komentarz.
    Masz racę, trzeba otaczać się dobrymi ludźmi. Ja proponuję jednak żeby szukać też dobra w ludziach.To z pewnością jest bardzo trudne, bo wymaga wczucia się w sytuację drugiej osoby. Nie można oczywiście dać się skrzywdzić, niemniej jednak ktoś musi być mądrzejszy i pierwszy podać rękę.
    Pozdrawiam

  • barbaratarasiuk

    To prawdziwe i smutne zarazem, że ludzie nie potrafią kochać i szanować siebie wzajemnie. Wszędzie chcą tylko oszukać nas, innym zależy jedynie na zysku i wyzysku innych. Często ludzie bezprawnie oceniają innych – oczywiście są to ludzie nie mający własnego życia, nie znający szczęścia i nie potrafiący kochać innych – po prostu tacy nieszczęśliwcy, którzy za wszelką ceną próbują unieszczęśliwić życie innych. Dlatego tak ciężko znaleźć dziś ludzi szlachetnych, szanujących poglądy innych. Jednak pomimo przeciwności losu nie powinniśmy zatrzymywać się w poszukiwaniu takich ludzi, którzy będą wnosić do naszego życia radość, optymizm oraz szczęście i miłość.

  • Joanna

    Bardzo dziękuję.
    Zgoda buduje a niezgoda rujnuje – to prawda stara jak świat. Skłóceni jesteśmy słabi, a słabych łatwo wykorzystać albo nawet zniszczeć. Jest tyle do zrobienia, każdy może znaleźć sobie zajęcie i działać zgodnie ze swoimi wartościami. Szkoda czasu i energii na spory i waśnie.
    Pozdrawiam

  • Anna Dędor

    A może w pierwszej kolejności warto zajrzeć we własne serce i tam zapalić światełko pokoju”- tak, wszyscy powinniśmy tak robić, ale jak zazwyczaj, ci co najbardziej powinni zapalić to światełko- płoną już zimnym ogniem nienawiści… i unikają przyglądania się sobie – jednak ci inni, którzy mają tylko mały kroczek do zapalenia tego światełka, to oni ,tymi małymi krokami idąc, mają szansę rozpalić je w całym świecie.

  • Anna Dędor

    Z zainteresowaniem przeczytałam ten felieton -” Nie można odpowiadać złem na zło, bo ono wtedy rośnie w siłę, która przetaczając się przez świat zbiera krwawe żniwo. ” – tak, to chyba prawda także moim zdaniem, ale niestety jest także tak, że jak się jest dobrym i odpowiada dobrem, to wielu przyjmuje to jako słabość i tym bardziej zło się rozzuchwala. Jak potraktować obronę przed atakiem? Wojnę obronną? Niektórzy rozumieją tylko argumenty siłowe i nic innego nie jest ich w stanie powstrzymać.

  • Urszula

    Dopóki nie przestaniemy się ogladac na innych, szukac kto bardziej winny, kto bardziej nienawidzi,kto kogo opluwa, zacznijmy od siebie. Próbujmy rozmawiac spokojnie. Sprzeczki, kłótnie zawsze były i będą, tylko niech to będą różnice zdań merytoryczne, nie na zasadzie moja racja i już. Konstruktywne dyskusje pomagają w rozwiązywaniu problemów. Jątrzenie, nienawiśc budzą agresję, ta z kolei odpowiada kolejną agresją, a to prowadzi tylko do destrukcji w nas, w naszych domach i wreszcie w kraju.
    „A może w pierwszej kolejności warto zajrzeć we własne serce i tam zapalić światełko pokoju”…świetna puenta, bardzo ciekawy felieton.
    Pozdrawiam:)