Bogumiła Sarnowska, Nadzieja budzi się wiosną

Pochmurny grudniowy dzień. Wracam ze spotkania służbowego. Po drodze mijam znajomych i mam chwilę na refleksje. Kilka kroków przede mną rozpoznaję pana Henryka, który wraca zapewne z codziennych zakupów. Jeszcze kilka lat temu śpieszył się do pracy, a w czasie wolnym widywałam go z żoną na spacerze. Od pewnego czasu odbywa długie, samotne spacery. Nie ma już przy nim uśmiechniętej towarzyszki życia. Kiedy zbliża się czas wieczerzy wigilijnej nikt nie chce być przy stole sam. Jednak przy dzieleniu się opłatkiem, w blasku wigilijnej świecy, oczy zaszklą się szczególnie, a puste miejsce przy stole jednoznacznie odpowie, kogo zabrakło wśród najbliższych. Kiedyś wysłuchałam wspomnień, które mnie poruszyły. Były o determinacji w walce z chorobą żony, o tęsknocie i o nadziei. Jakże często, zagonieni i zapatrzeni w swoje sprawy i troski, w ciszy mijamy naszych sąsiadów i znajomych, bo nie mamy czasu, by poświęcić im chwilę. Wiemy jedynie, że zostali sami, ale nie dzielą się swoim smutkiem i “jakoś” sobie radzą w codzienności. Nie wszyscy odnajdują przyjazną dla siebie przestrzeń, bo po prostu jej nie szukają. Nie wierzę, że człowiek świadomie wybiera samotność. Może przejąć nad nami władzę, ale warto skorzystać z zaproszenia na spotkanie w życzliwym, twórczym gronie. Przyjazną przystań można znaleźć w domu kultury, grupie rowerowej czy w klubie seniora.
Ciągle mam nadzieję, że pan Henryk da się namówić na spotkanie miłośników historii i regionu w mojej bibliotece. Warto zaczekać, bo w każdym człowieku jest pasja, którą może się podzielić z drugim człowiekiem.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

4 komentarze “Bogumiła Sarnowska, Nadzieja budzi się wiosną”

%d bloggers like this: