
Po debiutanckiej walce na gali na Stadionie Narodowym brązowego medalisty Igrzysk Olimpijskich w Londynie w zapasach twierdzono, że Damian Janikowski dostał słabego przeciwnika na przetarcie. Kolejne walki miały dopiero pokazać, czy on, jako sportowiec przechodzący do MMA z innej dyscypliny sportu, pójdzie drogą Mariusza Pudzianowskiego i Marcina Różalskiego czy zaliczy nieudaną przygodę, jak Rafał Jackiewicz (przegrana jedna walka). Kolejna walka z ikoną KSW, doświadczonym Antonim Chmielewskim zamknęła usta krytykom. Mnie osobiście też zaskoczył swoją postawą. Nie spodziewałem się, że wygra w takim stylu z jedną z legend polskiego MMA. Oczywiście, Chmielewski najlepsze lata ma za sobą, ale klasa sportowa pozostaje. Jednak najbardziej zaskakuje styl walki Janikowskiego. Nie próbuje ciągle obalać lub uderzać „cepami”. Jego jedną z ulubionych technik stójkowych stają się latające kolana lub kopnięcia, którymi wykańcza swoich przeciwników. Idealnym przykładem jest jego ostatnia walka na ostatniej gali KSW 43. Zmierzył się z mistrzem dwóch organizacji Yannickiem Bahatim. Uważałem, że […]